Mój szwagier cierpi na ciężką dolegliwość, mianowicie boreliozę, która zaraził się już lata temu, łapiąc ją od kleszcza… Najgorsze jest to, że minęło kilka ładnych lat, zanim w ogóle lekarze poprawnie zdiagnozowali chorobę. Podejrzewali już nawet stwardnienie rozsiane:( Dopiero po jakiś testach w Niemczech wyszło na jaw, że to borelioza właśnie.
